Edukację trzeba wyrwać z okowów XX w.
Rację mają ci, którzy uważają, że trzeba przestać myśleć ciągle o reformie oświaty jedynie jako o reformie programowej polegającej na odchudzeniu ilości materiału dydaktycznego czy na wcześniejszym posyłaniu dzieci do szkół. To za mało, aby nadążyć za rozpędzonym, cyfrowym światem. Musimy zrobić krok dalej, aby wyrwać się wreszcie z okowów XIX- i XX-wiecznej, tradycyjnej szkoły (Polak 2009a; Sawiński 2009c).
Krzysztof Stanowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, niedawno stwierdził, że: „Jesteśmy skazani na inny model szkoły, który nie polega na tym, że nauczyciel wie i o tym opowiada, a uczeń się tego dowiaduje. Istotą dzisiejszej szkoły jest przygotowanie do uczenia się przez cale życie". Trudno się z tym nie zgodzić, śledząc dynamiczne, szybkie zmiany obecnego świata i tempo rozkwitu nowoczesnych technologii informacyjnych.
Już obecnie wielu uczniów w codziennym życiu w sposób powszechny i ciągły korzysta z nowoczesnych urządzeń technologicznych. Wydaje się logiczne i rozsądne, aby i w szkole pracował podobnie. Kiedy nasz szkolny system, w tym szkolne uczenie się biologii i innych przedmiotów, sprosta wymogom XXI wieku? Trzeba przyśpieszyć proces przemian nauczania, zmienić anachroniczną, mało potrzebną czy wręcz odrzuconą przez uczniów biologię, bo może okazać się, że zbyt licho przygotowuje młodych ludzi do życia w epoce cyfrowej (Polak 2009a, 2009c; Sawiński 2009c). □ Autorefleksja: Jak zmienić edukację biologiczną, aby nadążyła za wyzwaniami epoki cyfrowej, i wyrwać ją z okowów nauczania rodem z XIX-XX wieku?
